Blog Comments

3 comments
  • Elshara Silverheart
    Elshara Silverheart What an interesting concept. I agree. What we need is a system that allows us to move forward collectively as well as individually. Not based on the current one where if you have nothing to give you aren't welcome materially.
    November 4, 2015 - 2 like this
  • Teresa Maria Zalewska
    Teresa Maria Zalewska Miłość, wiedza i adekwatne dla poziomu danej Energii narzędzia do odkrywania potencjału i jego wyrażania.
    November 4, 2015
  • Sara Stępień
    Sara Stępień I have been followed the „Blue – Sky Route” since I have started attending OBK Vega’s workshops. Before, I wasn’t aware how many negative beliefs are stored in my subconscious mind. It became clear that this negative patterns are the cause of...  more
    November 26, 2015

Blue-Sky Route 1 - Mad Merry-Go-Round

  • /Translation from the Polish language/

     

    Quite frequently we make choices, considering awareness development, under the influence of suffering. Lack of opportunities in finding satisfying solutions for afflicting problems, curiosity in internal landscape or the continuation of the way of beings, which became our ideal, are rather rare reasons of self- interest, transgressing beyond accepted life style.

     

    Beginnings are usually difficult. As a result of my experiences, I know that conscious work with subliminal level of life (from this place we set out on the "blue-sky rout") is easier and more efficient, if it is strengthened by, a well understanding our needs group.

     

    "Realization" of blockades can be linked by pleasant sensations if we are open, for example, for self working ways, which are connected with feelings of pleasure (art therapy).

     

    Feelings of joy accompanied by creative realization through elements of energetic exercises, dance or music therapy makes easier to cope with volatile moods or even somatic ailments (which often imitate disease of physical body) which appear during the therapy.

     

    Systemic work on the rooting out of old ideas should not, restrict participation in workshops. New visions of self and own life support by techniques of work with the mind (between others - visualization), should find reflections in creativity, which like workshop methods, then become specific, and in my belief, a most efficient catharsis. On this level creativity can exonerate decks of fear, for which the best counterweight represents passion, accompanied by engaged activity. At this stage the answer to a question:

     

    "What do I like?" regards not only our imagination of this subject, but also feelings.

     

    I can not imagine the passionate creativity without powerfully, supporting ones activity, and positive emotions.Then, and only then, we are able to overcome many limiting our creative field weaknesses, which are caused by deeply suppressed fear. This is very difficult and filled by laborious work and many periods of doubt, but when we get rid of relatively small part of ballast, we feel relief.

     

    Suddenly the situations in which we endured many years upsetting experiences became neutral feeling and sometimes even feelings of satisfaction in which is the best measure of our personal change is achieved.

     

    After long (different people need different amount of time) training in a range of creativity balanced with feelings (creation from the level of intuition), our opportunities for establishing more beneficial conditions of life are coming of age.

     

    Slowly we become experts in domain of "block arranging "on our life chessboard.

     

    But heads up! If we still have the wherewithal of "voyager of own interior", beware of a material merry-go-round trap. My experience suggest that on this stage, many people very often yield the illusion of material manipulations, which? they had created by themselves.

    Remaining for them nothing, is nothing more than a disappointing daily round on the wheel of fortune. Where does this transformation lead us? We will talk later about this question.

     

    Best regards

    Teresa Maria Zalewska

     

    Błękitny Szlak 1 - Zwariowana karuzela

     

    Wyboru dotyczącego świadomego rozwoju dokonujemy bardzo często pod wpływem cierpienia. Brak możliwości znalezienia satysfakcjonującego rozwiązania gnębiących nas problemów, ciekawość wewnętrznego krajobrazu czy kontynuacja drogi istot, które stały się naszymi ideałami, to rzadziej spotykane przyczyny zainteresowania sobą wykraczającego poza przyjęty model życia.

     

    Początki są zazwyczaj trudne. Z moich doświadczeń wynika, iż świadoma praca z podświadomym poziomem życia (stąd wyruszamy na „błękitny szlak”) jest łatwiejsza i skuteczniejsza, jeżeli wzmacnia ją dobrze rozumiejąca swe potrzeby grupa. „Upłynnianie” blokad może się wiązać nawet z przyjemnym doznaniem, jeśli jesteśmy otwarci na sposoby pracy połączone z doznawaniem przyjemności. Poczucie radości towarzyszące twórczej realizacji poprzez elementy ćwiczeń energetycznych, choreo – czy muzykoterapię łagodzi ujawnioną w trakcie terapii zmienność nastrojów czy wręcz dolegliwości somatyczne imitujące nierzadko schorzenia w ciele fizycznym.

     

    Systematyczna praca nad wykorzenianiem starych wyobrażeń nie powinna jednak ograniczać się tylko do uczestniczenia w zajęciach warsztatowych. Nowa wizja siebie i swego życia wspierana poprzez różne techniki pracy w tym - z umysłem (m.in. wizualizację), powinna znaleźć swoje odzwierciedlenie w kreatywności, która staje się wówczas swoistym i w moim przekonaniu najskuteczniejszym katharsis.

    Na tym poziomie kreatywność może uwalniać duże pokłady lęku, dla którego najlepszą przeciwwagę stanowi pasja towarzysząca uruchomionemu działaniu.

     

    To na tym etapie odpowiedź na pytanie „co lubię?”, dotyczy nie tylko naszych wyobrażeń na ten temat, ale i odczuć. Nie wyobrażam sobie pasjonata kreującego bez potężnej, wspierającej jego działalność pozytywnej emocji. Wówczas i tylko wówczas jesteśmy w stanie pokonać wiele ograniczających nasze pole twórcze ograniczeń mających swoje źródło w głęboko stłumionym lęku..

    To bardzo trudny i wypełniony żmudną pracą i licznymi wątpliwościami okres, ale gdy pozbędziemy się nawet stosunkowo niewielkiej części balastu, odczuwamy ulgę.

     

    Naraz sytuacje, w których przez długie lata dominowały przykre doznania, stają się obojętne odczuciowo, czasami doświadczamy wręcz satysfakcji, a to najlepszy miernik naszej osobistej zmiany.

    Po różnie długim „treningu” w zakresie kreatywności zharmonizowanej z odczuciami (kreacja z poziomu intuicji), nasze szanse na stworzenie korzystniejszych warunków życia wzrastają. Powoli stajemy się ekspertami w zakresie „ustawiania klocków” na życiowej szachownicy.

     

    Ale uwaga: jeśli nadal tli się w nas smykałka „podróżnika w głąb siebie”, strzeżmy się pułapki materialnej karuzeli. Z moich obserwacji wynika, iż to na tym etapie adepci rozwoju bardzo często ulegają iluzji materialnych manipulacji, które………… sami stworzyli.

    Dla nich nie pozostaje nic innego, jak zwariowany kierat na kole fortuny.

    Dokąd wiedzie nas ta transformacja?

    O tym w następnej części cyklu.

    Pozdrawiam

    Teresa Maria Zalewska