Blog Comments

1 comment
  • Elshara Silverheart
    Elshara Silverheart I can totally relate to this due to my experiences with someone I was living with who totally embraces every aspect of such human illusions. Nice post! The truth about love is that people who cling to it or any other emotion, do so because their heart...  more
    July 20, 2017 - 2 like this - Report

Blogs » News » CLINGING TO ILLUSION

CLINGING TO ILLUSION

  • When you cling, life is destroyed; when you hold on to anything, you cease to live. It’s all over the gospel pages. And one attains this by understanding. Understand. Understand another illusion, too, that happiness is not the same as excitement, it’s not the same as thrills. That’s another illusion, that a thrill comes from living a desire fulfilled. Desire breeds anxiety and sooner or later it brings its hangover. When you’ve suffered sufficiently, then you are ready to see it. You’re feeding yourself with thrills. This is like feeding a racehorse with delicacies. You’re giving it cakes and wine. You don’t feed a racehorse like that. It’s like feeding human beings with drugs. You don’t fill your stomach with drugs. You need good, solid, nutritious food and drink. You need to understand all this for yourself.

     

    Another illusion is that someone else can do this for you, that some savior or guru or teacher can do this for you. Not even the greatest guru in the world can take a single step for you. You’ve got to take it yourself. St. Augustine said it so marvelously: “Jesus Christ himself could do nothing for many of his hearers.” Or to repeat that lovely Arab saying: “The nature of the rain is the same and yet it produces thorns in the marsh and flowers in the garden.” It is you who have to do it. No one else can help you. It is you who have to digest your food, it is you who have to understand. No one else can understand for you. It is you who have to seek. Nobody can seek for you. And if what you seek is truth, then you must do this. You can lean on no one.

     

    There is yet another illusion, that it is important to be respectable, to be loved and appreciated, to be important. Many say we have a natural urge to be loved and appreciated, to belong. That’s false. Drop this illusion and you will find happiness. We have a natural urge to be free, a natural urge to love, but not to be loved. Sometimes in my psychotherapy sessions I encounter a very common problem: Nobody loves me; how, then, can I be happy? I explain to him or her: “You mean you never have any moments when you forget you’re not loved and you let go and are happy?” Of course they have.

     

    A woman, for example, is absorbed in a movie. It’s a comedy and she’s roaring with laughter and in that blessed moment she’s forgotten to remind herself that nobody loves her, nobody loves her, nobody loves her. She’s happy! Then she comes out of the theater and her friend whom she saw the movie with goes off with a boyfriend, leaving the woman all alone. So she starts thinking, “All my friends have boyfriends and I have no one. I’m so unhappy. Nobody loves me!”

     

    In India, many of our poor people are starting to get transistor radios, which are quite a luxury. “Everybody has a transistor,” you hear, “but I don’t have a transistor; I’m so unhappy.” Until everyone started getting transistors, they were perfectly happy without one. That’s the way it is with you. Until somebody told you you wouldn’t be happy unless you were loved, you were perfectly happy. You can become happy not being loved, not being desired by or attractive to someone. You become happy by contact with reality. That’s what brings happiness, a moment-by-moment contact with reality. That’s where you’ll find God; that’s where you’ll find happiness. But most people are not ready to hear that.

     

    Another illusion is that external events have the power to hurt you, that other people have the power to hurt you. They don’t. It’s you who give this power to them.

     

    Another illusion: You are all those labels that people have put on you, or that you have put on yourself. You’re not, you’re not! So you don’t have to cling to them. The day that somebody tells me I’m a genius and I take that seriously, I’m in big trouble. Can you understand why? Because now I’m going to start getting tense. I’ve got to live up to it, I’ve got to maintain it. I’ve got to find out after every lecture: “Did you like the lecture? Do you still think I’m a genius?” See? So what you need to do is smash the label! Smash it, and you’re free! Don’t identify with those labels. That’s what someone else thinks. That’s how he experienced you at that moment. Are you in fact a genius? Are you a nut? Are you a mystic? Are you crazy? What does it really matter? Provided you continue to be aware, to live life from moment to moment. How marvelously it is described in those words of the gospel: “Look at the birds of the air: they neither sow nor reap nor gather into barns ... Consider the lilies of the field . . . they neither toil nor spin.” That’s the real mystic speaking, the awakened person.

     

    So why are you anxious? Can you, for all your anxieties, add a single moment to your life? Why bother about tomorrow? Is there a life after death? Will I survive after death? Why bother about tomorrow? Get into today. Someone said, “Life is something that happens to us while we’re busy making other plans.” That’s pathetic. Live in the present moment. This is one of the things you will notice happening to you as you come awake. You find yourself living in the present, tasting every moment as you live it. Another fairly good sign is when you hear the symphony one note after the other without wanting to stop it.

     

    Awareness
    Anthony de Mello

    ~

     

    UCZEPIENIE SIĘ ZŁUDZEŃ

     

    Kiedy się na czymś zawieszasz, burzysz swe życie; kiedy się czegoś uczepiasz, przestajesz żyć.

    Pełno takich stwierdzeń na wszystkich stronach Ewangelii.

    Dochodzisz do tego przez zrozumienie.

    Zrozum!

     

     

    Zrozum inne jeszcze złudzenie, to mianowicie że szczęście nie jest tym samym co ekscytacja, nie jest tym samym, co dreszcz emocji.

     

    Innym jeszcze złudzeniem jest wiara, że dreszcz emocji jest następstwem zaspokajania żądzy.

    Żądze niosą ze sobą lęk i wcześniej lub później przeradzają się w przesyt.

    Jeśli wycierpiałeś wystarczająco dużo, to jesteś gotów to dostrzec.

    Karmicie się ekscytacją.

    To tak, jakby karmić wyścigowego konia samymi przysmakami. Dawać mu wino i ciastka. Nie karmi się w ten sposób wyścigowych koni.

    To tak, jakby żywić człowieka wyłącznie tabletkami. Nie napełnisz sobie nimi żołądka. Potrzebujesz dobrego, solidnego, pożywnego jedzenia i picia. Musisz to dobrze sam przemyśleć.

    Kolejnym złudzeniem jest to, że ktoś inny może to za ciebie zrobić.

    Zbawiciel, guru, nauczyciel.

    Nawet największy na świecie guru nie może wykonać za ciebie choćby pojedynczego kroku.

    Musisz go zrobić sam.

    Jak pięknie wyraził to św. Augustyn: "Jezus Chrystus sam nie mógł uczynić niczego dla wielu z tych, którzy go słuchali".

    Prawda ta znajduje też swój wyraz w arabskim powiedzeniu:

    "Natura deszczu jest jedna, ale powoduje ona, że rosną zarówno ciernie na bagnach, jak i kwiaty w ogrodach".

    To ty sam musisz tego dokonać.

    Nikt ci w tym pomóc nie może.

    To ty musisz strawić pożywienie, które zjadłeś, to ty musisz zrozumieć.

    Nikt nie może zrozumieć za ciebie.

    To ty musisz szukać. A jeśli tym, czego szukasz, jest prawda, to sam ją musisz odnaleźć. Nie możesz się opierać na nikim innym.

    Inne jeszcze złudzenie polega na przekonaniu, że niezmiernie istotną jest rzeczą, aby być szanowanym, kochanym, docenianym, ważnym. Mówi się nawet, że posiadamy naturalną potrzebę bycia kochanym, bycia docenianym, potrzebę przynależności.

    To kłamstwo.

    Porzuć te złudzenia, a odnajdziesz szczęście.

    Mamy naturalną potrzebę dążenia do wolności, naturalną potrzebę kochania, ale nie bycia kochanym.

    Czasem na sesjach grup terapeutycznych napotykasz na bardzo pospolity problem: nikt mnie nie kocha, a zatem jak mogę być szczęśliwy? Pytam wówczas ją lub jego: – Chcesz powiedzieć, iż nie zdarzają ci się takie chwile, w których zapominasz, że nie jesteś kochany i czujesz się szczęśliwy? – Oczywiście, że się zdarzają. Na przykład kobieta, którą wciągnął film. Jest to komedia, więc wybucha śmiechem i w owej błogosławionej chwili zapomina o tym, aby przypomnieć sobie, że nikt jej nie kocha, nikt. A jest szczęśliwa! Następnie wychodzi z kina z koleżanką, na którą czeka przyjaciel. Zostawiają ją samą. Zaczyna myśleć: "Wszystkie moje przyjaciółki kogoś mają, a ja nie mam. Jestem taka nieszczęśliwa. Nikt mnie nie kocha!"

    W Indiach wielu biednych ludzi posiada radia tranzystorowe, stanowiące nadal pewnego rodzaju luksus. "Wszyscy mają tranzystory, a ja nie mam. Jestem nieszczęśliwy." Dopóki radia tranzystorowe się nie rozpowszechniły, byli szczęśliwi bez radia.

    Tak samo dzieje się i z tobą.

    Gdyby ci nikt nie powiedział, że nie będąc kochanym jest się nieszczęśliwym, byłbyś szczęśliwy. Możesz być szczęśliwy nie będąc kochany, nie będąc pożądany czy dla kogoś atrakcyjny.

    Stajesz się szczęśliwy przez kontakt z rzeczywistością.

    To właśnie jest źródłem szczęścia: kolejne chwile kontaktu z rzeczywistością.

    Tu właśnie znajdziesz Boga, tu znajdziesz szczęście.

    Większość ludzi nie jest przygotowana, aby to usłyszeć.

    Inne złudzenie polega na tym, że zewnętrzne zdarzenia lub inni ludzie mogą cię zranić.

    Nie mogą.

    To ty im dajesz taką władzę nad sobą.

    Inne złudzenie. Jesteś tożsamy z tymi wszystkimi etykietkami, jakimi opatrzyli cię inni ludzie albo i ty sam.

    Nie jesteś, nie jesteś!

    Nie musisz więc tak kurczowo się ich trzymać.

    W domu, w którym ktoś nazwie mnie geniuszem, a ja potraktuję go poważnie, znajdę się w poważnych tarapatach.

    Czy rozumiesz dlaczego?

    Bo od tego momentu staję się napięty. Będę musiał żyć zgodnie z tą przypiętą mi etykietą, będę musiał tę opinię podtrzymywać.

    Po każdym wykładzie zmuszony będę pytać:

    "Czy podobało się wam moje wystąpienie?

    Czy nadal uważacie, że jestem genialny?"

    Widzicie, co się dzieje?

    A więc porzućcie etykietki!

    Wyrzućcie je, a będziecie wolni!

    Nie identyfikujcie się z nimi.

    Mówią one jedynie o tym, co myślą inni.

    Jak ciebie odbierają w danej chwili.

    Czy rzeczywiście jesteś geniuszem?

    Dziwakiem?

    Mistykiem?

    Wariatem?

    A jakie to ma w gruncie rzeczy znaczenie?

    Zakładając, że nadal prowadzisz w pełni świadome życie, żyjesz od chwili do chwili.

    Pięknie zostało to wyrażone słowami Ewangelii:

    "Przypatrzcie się ptakom niebieskim, które latają w powietrzu, nie sieją i nie żną i nie zbierają do spichlerzy...

    Przypatrzcie się kwiatom polnym, nie pracują, i nie przędą".

    Tak przemawia prawdziwy mistyk, osoba przebudzona.

    Czego więc się lękacie?

    Czy twój lęk zdoła przedłużyć życie choćby o jedną chwilę?

    Po cóż martwić się o dzień jutrzejszy?

    Czy będę istniał po śmierci?

    Po cóż – powtarzam – zamartwiać się o dzień jutrzejszy?

    Zanurz się w dniu dzisiejszym.

    Ktoś powiedział:

    "Życie jest czymś, co przydarza się nam w czasie, gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy".

    Trafne.

    Żyj chwilą obecną.

    Kiedy się przebudzisz, będzie ci się to zdarzało coraz częściej.

    Odnajdziesz siebie w czasie teraźniejszym, będziesz smakował każdy moment swego życia.

    Innym dobrym znakiem przebudzenia jest słuchanie symfonii, kawałek po kawałku, bez pokusy zatrzymywania się na którymś z wyodrębnionych fragmentów.

    Przebudzenie
    Anthony de Mello