Blog Comments

2 comments

Blue - Sky Route 2 - Charade

  • /Translation from the Polish language/

     

    Does the realization of your imaginations regarding yourself and surrounding reality have a correlation to real needs? This is a frequently asked question to participants of workshops lead by the Center Renovation Building and Creation "Vega."

     

    Some believe that although they dream, they have difficulty in defining needs, because there is a problem regarding the identification of feelings. They are in opinion that it is a merit of the educational system, which prefers a program that will promote the development of a logical hemisphere. Often they blame lack of skills in management of the emotional and intuitive sphere of life on not being available to all practical knowledge of this subject. In spite of reason, it is tough to live in harmony with oneself, omitting possibilities in which the creation of life experiences bring opulence of inspirations hidden in the ones intuitive sphere of ones existence.

     

    The lack of connection to imaginations with feelings of creativity, bring us to many feelings of deep disappointment, not to mention feelings of unhealthy emptiness, even if the target was reached. Often in such moments we stop to understand ourselves. Feeling a great discomfort, we try to cope with it, dealing in many ways with this upsetting downer.

     

    One of the most frequently chosen workshops by our participants is suppressing the psychic pain, through the fast and mindless realization of our next purpose. Can we spot on this mad merry-go-round ourselves how we are "here and now", or only in our imagination of ourselves is a legacy of past events or irrational illusions? Two years ago a young woman came to my workshop. In the beginning she had taken interest in the next elements of our work, closely watching a group on the group.

     

    Undoubtedly she was searching. As she used to say, she had taken part in most workshops organized by teachers, or other healers who lead in various origins nationality, spirituality. She had placed herself on the level of realization in Universal Love, simultaneously (how she has arisen from her utterance), staying in conflict with herself and with her closest relatives.

     

    I wondered how it is possible, that the imaginations can be so far removed from the stream of life and from feeling that go with it. In my consulting room I had constantly confronted neurotics searching for help. As a rule, they had refused all treatments, with regards to the kind of therapy, that can be painful. They yearned for miracles, which cure without pain. Similarly the lady, wanted to feel "good in her own skin" she found a clever way of negation (the I stage of healing due to Dr Barbara K.Ross). She had identified (imagined) herself as being very advanced in spiritual development. She past away with her illusion. As her farewell gift she left a piece of paper with this beautiful, but confirming my supposition message:

     

    "A doll made of salt"

     

    A doll made of salt traveled thousands of kilometers by land,

    and one time she had reached the sea.

    She was fascinated by this movable and strange mass,

    Entirely different from everything else, that she had seen until now.

    "Who are you?" - asked the sea the doll made of salt to the sea,

    The sea answered with a smile:

    "Come and see!"

    So the doll went to the sea.

    But as she had immersed more,

    she began dissolve more.

    Soon there remained almost nothing and

    before the last piece was to be dissolved,

    the doll exclaimed, astonished:

    "Now I know who I am!"

     

    Best Regards

    Teresa Maria Zalewska

     

     

     

    Błękitny Szlak część 2 - Szarada

     

    Czy realizacja Twoich wyobrażeń o sobie i otaczającej rzeczywistości ma jakikolwiek związek z realnymi potrzebami? - to często zadawane pytanie uczestnikom zajęć warsztatowych prowadzonych przez Centrum OBK "Vega".

     

    Niektórzy twierdzą, iż choć snują marzenia, trudno im określić potrzeby, ponieważ mają problem z identyfikacją odczuć. Uważają, że to zasługa systemu edukacji, który preferuje program promujący rozwój półkuli logicznej.

     

    Nierzadko zrzucają brak umiejętności zarządzania emocjonalną i intuicyjną sferą życia na niedobór ogólnodostępnej, praktycznej wiedzy na ten temat. Niezależnie od przyczyny, trudno żyć w harmonii ze sobą pomijając możliwości jakie dla tworzenia życiowego doświadczenia niesie bogactwo inspiracji ukryte w intuicyjnej strefie istnienia.

    Brak powiązania w kreatywności wyobrażeń z odczuciami, prowadzi nas niejednokrotnie do głębokiego rozczarowania, żeby nie powiedzieć uczucia niezdrowej pustki nawet wówczas, gdy cel przedsięwzięcia został osiągnięty. Często w takich momentach przestajemy rozumieć sami siebie. Odczuwając wielki dyskomfort usiłujemy sobie z nim poradzić, zagłuszając na wielość sposobów to jakże przykre doznanie.

    Jedną z dość często wybieranych przez uczestników naszych zajęć warsztatowych możliwości jest stłumienie psychicznego bólu poprzez pospieszną bezrefleksyjną realizację kolejnego celu.

    Czy na tej zwariowanej karuzeli jesteśmy w stanie dostrzec siebie, takimi jakimi jesteśmy na "tu i teraz", czy tylko wyobrażenie o sobie będące spuścizną przeszłych zdarzeń bądź irracjonalnych iluzji?

     

    Przed 2 laty na zajęcia warsztatowe trafiła młoda kobieta. Początkowo z zainteresowaniem realizowała kolejne elementy pracy ze sobą, bacznie obserwując grupę. Niewątpliwie poszukiwała. Jak wynikało z jej opowieści uczestniczyła w większości warsztatów prowadzonych przez różnych narodowości i proweniencji nauczycieli duchowych, uzdrowicieli czy innych terapeutów.

     

    Plasowała siebie na poziomie urzeczywistnienia Miłości Uniwersalnej, jednocześnie (jak wynikało z jej wypowiedzi) pozostając w głębokim konflikcie ze sobą i najbliższymi członkami rodziny.

    Zastanawiałam się, jak to możliwe, by wyobrażenie było tak odległe od nurtu życia, od jego odczuwania. W moim gabinecie bezustannie konfrontowałam się z neurotykami szukającymi pomocy. Oni z reguły odrzucali wszelkie leczenie, które bez względu na rodzaj terapii, bywa bolesne. Pragnęli cudu, który leczy bez bólu.

    Podobnie ona pragnąc czuć się "dobrze w swojej skórze", wymyśliła bardzo sprytny sposób na trwanie w zaprzeczeniu (I etap uzdrawiania wg. Dr Barbary Kubler - Ross). Utożsamiła się w wyobraźni z istotą na bardzo zaawansowanym poziomie rozwoju.

    Odeszła wraz ze swoją iluzją.

    Na pożegnanie zostawiła kartkę z tym pięknym, ale potwierdzającym moje przypuszczenia tekstem:

     

    "Lalka z soli"

     

    Lalka z soli przeszła tysiące kilometrów po ziemi,

    Aż pewnego razu dotarła do morza.

    Zafascynowała ją ta ruchoma i dziwna masa,

    Całkowicie różna od wszystkiego, co dotąd widziała.

    - Kim jesteś? - zapytała lalka z soli morze.

    Morze odpowiedziało z uśmiechem:

    -Wejdź i zobacz.

    I lalka weszła w morze,

    Ale im bardziej się w nie zanurzała,

    Tym bardziej się rozpuszczała,

    Aż nie zostało prawie nic.

    Nim rozpuścił się ostatni kawałek,

    Lalka zawołała zdumiona:

    -Teraz już wiem, kim jestem!.

     

    Pozdrawiam

    Teresa Maria Zalewska