Moc słowa

  • Słowa

    Słowa, słowa płyną
    Przez twą krainę jasności,
    Słowa czułe i miłe,
    Słowa pełne miłości,
    Słowa zamykające bólu
    Wielkiego cierpienie,
    Słowa na święta, na co dzień,
    Na Boże Narodzenie,
    Słowa podyktowane Sercem
    I słowa z pożądania.
    Żyjemy w wielkim świecie
    Przez słowa, 
    KREOWANIA.
    Gdy wyrażają myśli,
    Co z Serca twego płyną,
    Wtedy jasność gości
    Nad twego życia krainą.
    Gdy ze spekulacji umysłu ,
    Z pożądania poczęte,
    Wiodą przez ból i cierpienie
    Dla wielu niepojęte.

    Czy potrzebujemy słów
    Dla wyrażenia Miłości,
    Dla wyrażenia błogości,
    Która w Sercu gości?

    Słowa są zbędne,
    Gdy Miłości doświadczamy,
    Gdy w szczęśliwości serca,
    Błogie piękno odczuwamy.

    Tam, gdzie Serce otwarte
    Na odczuwanie Miłości,
    Cisza, radość i piękno
    Zamiast słów ,
    W naszej rzeczywistości gości.

    Teresa Maria Zalewska
    "Poeci naszych czasów"
    DSP Chicago 2006

    Słowo, to myśl przyobleczona w energię uruchamiającą działanie, to ziarno twórczego samowyrażenia.
    Jeśli narodzinom myśli towarzyszyło własne doświadczenie, to ziarno jest wypełnione mocą transformowania rzeczywistości. Jeśli myśl jest wyrazem intelektualnych rozważań, choćby najbardziej pobożnych, słowo idące za nią jest puste.

    Puste słowa nie mają zdolności przeobrażania rzeczywistości, czyli podstawowego warunku rozwoju. Służą najczęściej sprytnej manipulacji, której zasięg jest uzależniony od zachłanności na puste słowa jego odbiorców. Puste słowa są piękne, okrągłe, wiele obiecują i zazwyczaj utwierdzają w przekonaniu o braku konieczności własnego wysiłku na rzecz zmiany, utwierdzają odbiorcę w przekonaniu, że już jest wielki, w związku z czym, jego wysiłek na rzecz rozwoju jest zbędny. Pragnienie znalezienia siebie w innym, bardziej oczekiwanym przez istotę miejscu rozwoju, sprawia, że podatność na manipulację jest ogromna. Problem w tym, że wyobrażenie, nijak ma się do realiów, co po pewnym czasie ujawnia się pod postacią niechcianych doświadczeń. Niektórzy jednak dalej tkwią w swoistej formie pięknego zaprzeczenia wybudowanego na bazie sprytnej manipulacji, manipulacji obliczonej na zdobycie "rzędu dusz" dla własnych celów przez... manipulującego. Ten etap rozwoju, zwany z racji braku ufności do własnego doświadczenia - zaprzeczeniem, trwa różnie długo. Czasami, do końca życia danej istoty.
    Rozwój wiąże się zawsze z rozpadem starych struktur myślowych, transformacją przekonań, a to z kolei niesie wielką różnorodność stanów odczuciwych, również tych mało pożądanych.

    Bazą dla wszelkiego życia jest Boska Energia, ale to co człowiek urzeczywistnia zależy od jego postrzegania i rozumienia rzeczywistości. Rozwój, to dynamiczny proces, w którym jedynym pewnikiem jest świadoma lub nieświadoma zmiana. Świadomy człowiek ma kontrolę nad procesem w zakresie zawartości własnego umysłu bądź umiejętności zarządzania emocjonalnym poziomem siebie samego! 
    Nasze rozumienie, postrzeganie i twórcze samowyrażanie są skutkiem tego procesu.

    Kto i dlaczego manipuluje przez "puste słowa"? 
    Z mojej perspektywy żądni chwały i poklasku ludzie. 
    Ludzie, którzy mają niską samoocenę i niezbyt bogatą wiedzę płynącą z doświadczenia, ale wielki apetyt na zaszczyty, pochwały i władzę.

    Niska samoocena, to choroba ludzkości. Opiera się na postrzeganiu zmysłowym, gdzie identyfikacja tożsamości każe wierzyć w odrębność człowieka od człowieka, człowieka od wszystkiego, co jest. Ale preferowane w tym modelu społecznego funkcjonowania spektrum postrzegania, to jedynie zmysły, które stanowią nieznaczny aspekt ludzkiej istoty. Uparte zawieszanie się na informacji płynącej z ograniczonego spektrum postrzegania, pociąga konsekwencje, często niosące traumę dla życia jednostki jak i całej społeczności.

    Niską samoocenę uzdrawia miłość i wiedza o tym, kim w swej naturze Jest każdy z nas. Bez świadomego rozwoju obliczonego na własną transformację, a nie zmianę otoczenia, proces przebiega bardzo wolno.

    Szacunek do siebie, do tego za kogo się uważamy na danym etapie rozwoju, zintegrowany z wiedzą o swej Pierwotnej Boskiej Naturze, są nośnikiem spokoju, warunku harmonijnego wzrastania. Niska samoocena rozpuszcza się w oceanie wiedzy o swej Naturze, miłość do siebie udaremnia próby manipulowania naszym życiem komukolwiek, a wyborom opartym na prawdzie, towarzyszy poczucie harmonii i piękna, wdzięczności i serdeczności w relacjach z innymi.

    Komu zależy na utrzymaniu niskiej samooceny?
    Tym, którzy czerpią z tego zysk.
    Co jest zyskiem w rozumienia człowieka na obecnym etapie jego rozwoju: wiedza, która inspiruje i motywuje do realnego rozwoju własnego, wzrostu poziomu wibracji i zmiany perspektyw postrzegania i doświadczania czy miraże dobrobytu, bądź "duchowego dobrostanu" roztaczane przez żądne władzy, chwały i zaszczytów, ego?

    Wczoraj odwiedził mnie jeden z uczestników warsztatów prowadzonych przez Centrum OBK Vega w latach 2003-2009. Pragnął podzielić się z nami swoimi sukcesami we własnym wzrastaniu na polu zawodowym, ale moją uwagę przykuła historia, która wydarzyła się kilka dni temu. 
    Późnym wieczorem, a właściwie nocą do bramy jego posesji zadzwonił dzwonek. Skonsternowany wizytą o tak późnej porze wyszedł przed dom i zobaczył młodego człowieka ubranego jedynie w bluzę z kapturem. Tego dnia temperatura na termometrze pokazywała cyfry poniżej zera. Młody człowiek od którego poczuł zapach alkoholu z błaganiem na ustach i w oczach prosił o pomoc, o wpuszczenie go do domu i ogrzanie. Mój przyjaciel był tak zdumiony niecodzienną prośbą i sytuacją, że nie wiedział, co ma zrobić. Poszedł do domu i zadzwonił na alarmowy numer z prośbą o poddanie pomysłu. Szybko wyciągnął coś do spożycia i wrócił do bramy. Chłopak w międzyczasie stracił przytomność. Próby ogrzania jego ciała nie przywróciły przytomności, ale na szczęście szybko pojawiła się straż miejska i karetka pogotowia. Młody człowiek przeżył. 
    Dzięki miłości i wrażliwości ludzkiego serca mojego przyjaciela.
    Jak dowiedział się mój przyjaciel, chłopak został wyrzucony przed świętami z domu. 
    Był prawdopodobnie uzależniony od alkoholu, może innych substancji, a takie istoty często trafiają na ulicę, jeśli nie potrafią sobie same poradzić z problemem.
    Pytanie: dlaczego żąda się od dzieci i młodych ludzi dojrzałości do podejmowania trudnych decyzji?
    Skąd mają młodzi ludzie czerpać wzorce zachowań, które umożliwią budowanie harmonijnego doświadczenia życiowego?
    Czemu system edukacji w ramach kształcenia osobowości, wzbudza więcej lęku, niepokoju, niż motywacji do samodzielnego zgłębiania wiedzy o ludzkiej naturze?
    Dlaczego tylu młodych ludzi staje się ofiarami uzależnienia?
    Gdzie jest ludzkie kochające, wspierające, wrażliwe serce?
    Warto zastanowić się nad własnym rozwojem i tym, co realnie potrzebuje człowiek do codziennego funkcjonowania. Każdy z nas może podzielić los człowieka pilnie potrzebującego wrażliwości bliźniego.

    Pozdrawiam
    Teresa Maria Zalewska